Jak uczynić UE liderem w produkcji baterii i uniezależnić się od dostawców z Azji?  Był to główny temat spotkania prowadzonego przez Jerzego Buzka w ramach spotkań Europejskiego Forum Energii. Wiceprzewodniczący KE, Maros Sefcovic, mówił o sukcesach European Battery Alliance (EBA). Celem inicjatywy jest połączenie wysiłków krajów UE na rzecz budowy silnego europejskiego przemysłu produkcji ogniw i baterii.

Polska jest aktywnym jej członkiem i wspiera polskie firmy w rozwoju technologii recyklingu baterii firm Eneris i Elemental. Nasz kraj staje się również liderem w eksporcie baterii litowo-jonowych w UE oraz centrum produkcji baterii elektrycznych. Warto wspomnieć, największą fabrykę baterii litowo-jonowych na świecie o łącznej mocy produkcyjnej ponad 100 GWh, LG Energy Solution w Kobierzycach. Nie zapominajmy również o najnowszej szwedzkiej inwestycji Northvolt - konkurenta TESLI - w Gdańsku. Planowana jest budowa zakładu produkcyjnego i inżynierskiego centrum badawczo-rozwojowego dla modułów bateryjnych i systemów magazynowania energii.

Śląsk również staje się również zagłębiem produkcyjnym dla baterii. Przyciągnął koreańskiego giganta: SK hi-tech battery materials. W Dąbrowie Górniczej będą powstawać separatory do akumulatorów litowo-jonowych. W Zabrzu są produkowane moduły do elektrycznych samochodów przez KET Poland.

Uczestnicy rozmawiali o wsparciu dla rozwoju barterii w unijnych krajach: co należy zrobić, aby kraje takie jak Polska mogły wykorzystać transformację energetyczną i boom w e – mobilności do budowy własnych gałęzi gospodarki.

Producenci energii, cementu, stali, aluminium, papieru, artykułów chemicznych oraz nawozów ponoszą wysokie koszty z uwagi na unijny system EU ETS. W efekcie, ich produkty są mniej konkurencyjne niż te produkowane w krajach o niższych standardach klimatycznych. PE i Komisja pracuje nad mechanizmem nakładającym koszty emisji CO2 na import towarów do UE powodujących emisje. Graniczy podatek węglowy ( CBAM)  ma odzwierciedlać opłaty ponoszone przez przemysł europejski.

— Chodzi o to, by wspierać miejsca pracy i konkurencyjność przemysłu w Europie - żeby firmy z branży choćby stalowej, cementowej, chemicznej czy nawozowej nie przenosiły się na przykład z Polski do krajów spoza UE, gdzie standardy ochrony środowiska są często dużo niższe. W przeciwnym razie klimatu nie uratujemy, a przy okazji - zrujnujemy gospodarkę i zrazimy obywateli do idei sprawiedliwej transformacji energetycznej — stwierdza Jerzy Buzek. 

Dziś odbyło się głosowanie w tej sprawie. Szczególnie cieszy fakt, że przeszła poprawka zgłoszona przez polskich posłów z grupy EPP utrzymująca bezpłatne uprawnienia w systemie EU ETS m. in. dla sektora stalowego.

 

— To sprawa absolutnie kluczowa: mechanizm ten nie może oznaczać likwidacji dotychczasowych instrumentów ochrony unijnych sektorów energochłonnych - głównie bezpłatnych uprawnień i rekompensat kosztów pośrednich w ramach systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU ETS) — podkreślał Jerzy Buzek.

 Jerzy Buzek dodał również, że CBAM musi być w pełni zgodny z zasadami Światowej Organizacji Handlu (WTO), a jego wprowadzenie   powinno być poprzedzone przeprowadzeniem przez Komisję Europejską rzetelnej i wnikliwej oceny wpływu (tzw. impact assessment).

W czerwcu 2021 r. Komisja Europejska ma przedstawić szczegółowe propozycje wprowadzenia CBAM. Nowy podatek miałby obowiązywać od 2023 r.

Polecamy rozmowę Jerzego Buzka w dzisiejszej „Rzeczpospolitej”: Polsce grozi obcięcie o połowę pieniędzy na transformację.

 Jaką cenę zapłacimy za bark poparcia rządu dla neutralności klimatycznej? Co oznacza dla Polaków, a w szczególności mieszkańców regionów górniczych obcięcie o połowę pieniędzy na sprawiedliwą transformację? Czy możemy otrzymać zgodę na dopłaty do wydobycia węgla kamiennego i jednocześnie pozyskać duże pieniądze na wychodzenie z tego surowca? Na te i inne pytania odpowiada były premier. Zapraszamy do lektury.

  –   Dekarbonizacja naszej gospodarki będzie tańsza niż zachowanie istniejącego modelumówił Jerzy Buzek w ramach debaty o Zielonym Ładzie w trakcie EEC Trends.  Razem w Ministrem Michałem Kurtyką, ministrem klimatu i środowiska zapewniali, że zmiana w polskiej energetyce jest nieuchronna. Były premier zwracał uwagę na hojne środki UE które nasz kraj otrzyma na odejście od węgla.

Na transformację, zwłaszcza energetyki Polska uzyskuje najwięcej, 20 proc. z tego, co może zaoferować Unia Europejska. Dekarbonizacja naszej gospodarki będzie tańsza niż zachowanie istniejącego modelu. Właściwie nie mamy wyjścia – podkreślał europoseł.

– Oczywiście trzeba z górnikami rozmawiać, zabezpieczyć ich los, ale musi być to rozmowa otwarta, musimy mówić, że utrzymywanie tego stanu rzeczy nam się nie opłaca – apelował Buzek. – Jesteśmy po tej samej stronie, bo wszyscy chcemy mieć tańszą energię i być zdrowi.

 Były premier nawiązał do wyliczeń Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Według ekspertów Instytutu, utrzymanie obecnego status quo w dziedzinie energetyki do 2040 r.  oznacza koszty w wysokości 1 bln 64 mld zł, czyli wyższe o 19,5 proc. względem scenariusza dekarbonizacji.