Skłonność do dialogu i kompromisu – to, co w Warszawie uchodzi za jego słabość, w Strasburgu i Brukseli jest atutem. Newsweek [2009-04-27]
Jest poniedziałek, 20 kwietnia. Jerzy Buzek wpadł na dzień do Warszawy. W jego kalendarzu asystenci zapisali kilkanaście spotkań. Zostało jeszcze kilka. Późnym popołudniem idzie Nowym Światem, skręca w Chmielną, do biura. Jasny garnitur, biała koszula, niebieski krawat. W lipcu skończy 69 lat. W tym wieku dziadkowie przestają już bawić dorastające wnuki. Ale on nie ma jeszcze wnuków. Od dnia, gdy 12 lat temu wygłaszał w Sejmie exposé, niewiele się zmienił. Właściwie tylko włosy. Jerzy Buzek jest już całkiem siwy. Poza tym wszystko po staremu. Szczupła sylwetka, ten sam szybki, sprężysty krok.